Czy testowanie to "badania i rozwój (B+R)"?

Czy polski system prawny i podatkowy rozumie współczesne aspekty IT? Ciekawy przykład interpretacji prawa podatkowego z testowaniem w tle.

Firma z branży przetwórstwa rybnego wdraża nową linię produkcyjną i oprogramowanie do jej sterowania.

Linia produkcyjna powinna zwiększyć wydajność o 50 proc. Firma testowała nową maszynę do obróbki ryb, ponieważ chciała zmniejszyć zużycie mąki oraz zredukować koszty pracownicze. Po ustawieniu optymalnych parametrów zakończono testy i oddano urządzenie do normalnej działalności produkcyjnej przedsiębiorstwa.

Wdrożenie innowacyjnego oprogramowania miało pozwolić prowadzić na bieżąco nadzór nad procesem produkcyjnym. Celem jest wprowadzenie głębokich zmian w procesie planowania, produkcji i obsługi zleceń przy użyciu nowego narzędzia informatycznego. Przeprowadzono serię testów, których rezultatem była nowa, wcześniej niedostępna wiedza w zakresie procesu przyjmowania zleceń. Pracownicy spółki wykryli elementy do dopracowania, za które odpowiedzialna była firma dostarczająca oprogramowanie.

Pytanie brzmi - czy opisana działalność spełnia definicję działalności badawczo-rozwojowej, która uprawnia do skorzystania z ulgi?

Odpowiedź brzmi - NIE.

 

Argument 1. Nie ma systematycznych badań.

 Zgodnie z art. 4a pkt 26 ustawy, działalność badawczo-rozwojowa oznacza działalność twórczą obejmującą badania naukowe lub prace rozwojowe, podejmowaną w sposób systematyczny w celu zwiększenia zasobów wiedzy oraz wykorzystania zasobów wiedzy do tworzenia nowych zastosowań. Wdrożenie linii produkcyjnej uznano za działanie incydentalne i nie ma znaczenia, że taka linia jest olbrzymim kosztem i nie można jej wdrażać regularnie. Co ciekawe firma chciała ulgę jedynie za czas wdrożenia. Prawdopodobnie gdyby szukała optymalizacji i ciągle testowałaby swój proces produkcji fiskus nie mógłby zastosować tego argumentu.

 

Argument 2. Rozwiązania nie są unikatowe.

Działalnością badawczo rozwojową musi być więc aktywność nastawiona na tworzenie nowych i oryginalnych rozwiązań, często o charakterze unikatowym, które nie mają odtwórczego charakteru. Wychodząc z tego założenia wdrożenie oprogramowania, które zostało już napisane, ale zostało zmodyfikowane pod konkretną firmę nie jest rozwiązaniem oryginalnym. Ciekawe jaki zakres zmodyfikowanego kodu źródłowego mógłby być uznany za stworzenie nowego rozwiązania. Można sobie wyobrazić pytanie do fiskusa, czy gotowy produkt, którego kod źródłowy został zmodyfikowany w 51% jest kodem nowym? Można sobie też wyobrazić każdą odpowiedź.

              

Argument 3. Nie są to badania naukowe.

W nowej definicji pojęcia „prace rozwojowe" obowiązującej od 1 października 2018 r. prace te obejmują m.in. nabywanie, łączenie, kształtowanie i wykorzystywanie dostępnej aktualnie wiedzy i umiejętności, w tym – w zakresie narzędzi informatycznych lub oprogramowania – do planowania produkcji oraz projektowania i tworzenia zmienionych, ulepszonych lub nowych produktów. Dyrektor KIS napisał: „W zmienionej definicji w wyraźny sposób ustawodawca wyróżnił jej prowadzenie przez podmioty z szeroko rozumianej branży IT. Oznacza to podkreślenie roli sektora IT na polu innowacji". Czyli (chyba) zgadza się z wnioskiem.

Dalej czytamy: "Celem podjętych działań jest bowiem usprawnienie funkcjonowania prowadzonej przez wnioskodawcę działalności gospodarczej. Testowanie, a następnie wprowadzanie nowych technologii oraz wdrożenie innowacyjnego na skalę przedsiębiorstwa oprogramowania, nie przesądza jeszcze o realizacji czynności związanych z działalnością badawczo-rozwojową. Powyższe oznacza, że wnioskodawca nie podejmuje działań, które obejmowałyby badania naukowe bądź badania rozwojowe zawarte w treści art. 4a pkt 26 ustawy o CIT". Czyli (chyba) nie zgadza się z wnioskiem.

Gdybyśmy mieli do czynienia z naukowcem prowadzącym badania i jednocześnie zajmującym się pisaniem software-u wydaje się, że fiskus musiałby uznać, że punkt jest spełniony.

              

Zdaniem fiskusa wszystkie trzy warunki muszą być spełnione aby uznać taki projekt za B+R. Ulga się nie należy.

 

Komentarz:

Firma wdrażająca system mogła do sprawy podejść bardziej zachowawczo i tak zaprojektować wdrożenie, aby ulga się należała. Patrząc na zagadnienie z perspektywy naszej branży i odpowiadając sobie na pytanie czy testowanie jest badaniem i prowadzi do rozwoju możemy śmiało powiedzieć, że TAK. Można sobie wyobrazić mnogość małych eksperymentów, które weryfikują jakość systemu produkcyjnego. Na koniec powstaje raport, który pokazuje, że przy przyjętej metodzie badawczej i otrzymanych rezultatach najbardziej opłaca się wybrać rozwiązanie X. Testowanie wskazuje z jednej strony, że praca może być bardziej optymalna dzięki danemu rozwiązaniu, lub nie uzyskuje się poprawy. Z drugiej strony zmodyfikowane rozwiązanie wymaga weryfikacji poprawności działania, którą również mogą wykonać testerzy. Realnie zwiększa się również wiedza uznana jako know-how ponieważ kolejne udane wdrożenie systemu jest potwierdzeniem jego skuteczności. Aby spełnić definicje i wytyczne prawne należałoby jedynie zatrudnić naukowca, który mógłby zaprojektować, kontrolować i podsumować metodę badawczą. Jego końcowa publikacja przysłużyłaby się nauce i przyszłym pokoleniom.

Całość przy znaczącym wsparciu testowania oprogramowania i sprzętu mogłaby być uznana za projekt B+R z ulgą.

 

Przypadek został opisany na stronie: https://www.rp.pl/Podatek-dochodowy/306039991-Ulga-BR-a-wprowadzanie-nowej-linii-produkcyjnej-i-innowacyjnego-oprogramowania.html

 

 

 

Najbliższe terminy szkoleń

Partnerzy

Narzędzia testerskie